Behawioralne problemy Toffika cz. 3.

Dzień dobry, dziś ostatnia część opisująca nasze zmagania z socjalizacją kotów. Mam nadzieję, że będzie ona dla Was pomocna, a rady jakie tu znajdziecie pomogą Wam i Waszym kotom w zażegnaniu problemów i zbudowaniu pozytywnej relacji.

Toffi-kot pościelowy

Metodą do której musieliśmy się również stosować była wspólna zabawa. I tu nie było łatwo. Ja w tym czasie miałam bardzo wymagającą pracę, bardzo często wracałam do domu dopiero ok 20:00 padająca z sił i marzyłam tylko o kąpieli i pójściu spać- a tu trzeba było znaleźć czas i energię, aby zadbać o koty i pomóc im w zbudowaniu tej pozytywnej więzi. To dla mnie było czasami wykańczające psychicznie, ale gdybym kolejny raz stała przed takim wyzwaniem – na pewno bym je podjęła, bo patrząc teraz na relacje Tristana i Toffika- było warto. Cały proces zabawy był bardzo trudny. Dla każdego z nas, a dlaczego? Tristan nie chciał podejmować zabawy razem z Toffikiem, ba nawet nie chciał się bawić, kiedy Toffik był w tym samym pomieszczeniu, dlatego najpierw bawiłam się z Tristanem w drugim pokoju-przy zamkniętych drzwiach, potem z Toffim. Po kilku dniach, kiedy panowie przyzwyczaili się do rytuału zabawy, postanowiłam zmniejszać dystans między nimi i tak jak radziła behawiorystka powoli przełamywać ich granicę i zmniejszać nieufność. Przez kolejne dni rytuał zabawy odbywał się w tej samej kolejności, ale już przy otwartych drzwiach, po dwóch tygodniach Tristan pozwolił wejść Toffikowi do pokoju, w którym się z nim bawiłam, po 2 miesiącach koty bawiły się już razem w salonie. Oczywiście w zabawie są jasne reguły, które ustalam i o które dbam ja- czyli kolejność-zaczynam zawsze od najstarszego, a później kolejno Toffik, Szaber- kiedy przejdziemy ta procedurę i koty zaczynają być coraz bardziej skoncentrowane tylko na samej zabawie, moja rola pilnowania pierwszeństwa w zabawie się kończy, a skupiam się aby koty nie zrobiły sobie wzajemnie krzywdy podczas skoków i biegania za myszkami lub wędką. Ważne też, aby po każdej zabawie dać kotu jakiś smakołyk-jako substytut upolowanej ofiary-ponieważ kocie zabawy krążą według ich określonego cyklu i zawsze są ściśle powiązane z instynktem polowania, należy zadbać o to, aby ten cykl dopełnić i zamknąć, a tym samym wywołać u kota satysfakcję, a nie frustrację. Nasze rytuały zabaw trwają do dziś. Troszkę je ograniczyłam podczas okresu wakacyjnego, z dwóch powodów: ciepła, i tego, że koty tak się wybiegały po drapakach, ganiając za sobą nawzajem lub za muszkami, że najzwyczajniej nie miały siły wieczorem na dodatkowe atrakcje. Teraz kiedy mamy coraz mniej ciepłych i słonecznych dni i koty nie spędzają tyle czasu na balkonie, wracamy do starej rutyny. 

Jak te wszystkie metody i rady Pani behawiorystki podziałały na zachowanie Toffika i Tristana ? przede wszystkim Toffik przestał sikać na nasze rzeczy, ciuchy, meble. Zaczął wzorowo korzystać z kuwety. Zmienił się też jego sposób poruszania się po mieszkaniu i spania. Przestał się skradać, przestał spać skryty w kącie, zaczął spać z odkrytym brzuchem z wyciągniętymi łapami- tak na prawdę po całym mieszkaniu- na środku podłogi w salonie, na blacie i w umywalce w łazience, w sypialni na łóżku, na biurku, na drapaku. Do tej pory śpi w takiej pozycji- dowód poniżej:

Jak te czynności miały wpływ na Tristana? Tristan się wyciszył, zaakceptował Toffika, potrafi się z nim bawić nie robiąc mu przy tym krzywdy i nie okazując agresji, jest także mniej spięty i zaczął zachowywać się tak jak dawniej, kiedy był jedynym kotem w domu i był tylko z Gapciem. Zaraz po wprowadzeniu Toffika, Tristan był na mnie śmiertelnie obrażony-przestał przychodzić sam na głaskanie i czesanie, przestał się przytulać i spać z nami w łóżku lub blisko nas. Alienował się, trzymał z daleka. Integracja z Toffim przywróciła ma poczucie bezpieczeństwa i na nowo wracał do swoich starych przyzwyczajeń. 

Wspólna akceptacja odbiła się także na sprawach zdrowotnych obu kotów. Oczywiście jak najbardziej pozytywnie-Toffik przestał mieć problemy z brzuchem i ciągłym rozwolnieniem, zaczął jeść. Tristan znowu zaczął jeść mokrą karmę i pić wodę. Koty bez problemu mogły przebywać same w jedynym pomieszczeniu, bez zamykania, skończyło się zasikiwanie mebli i dywanów, jednym słowem w domu zapanowała harmonia i spokój. 

Przyjaciele

Cały proces integracji i budowania pozytywnej relacji pomiędzy kotami trwał ok 3-4 miesięcy. Podczas wykonywania wszystkich zaleceń Pani behawiorystka zaleciła nam stosowanie dwóch środków:

  • kapsułki KalmVet
  • Zylkene
  • Obroża z feromonami PetArmor calming collar

Na początku stosowaliśmy Zylkene i obroże ( zarówno Toffik jak i Tristan) jednak preparat nie przynosił takich efektów o jakich mówiła behawiorystka, dlatego zmieniłam go na kapsułki KalmVet. U nas sprawdziły się lepiej. Są też moim zdaniem łatwiejsze do podania- bo moje koty po prostu je zjadały same- a Zylkene musiałam dosypywać do mokrej karmy, co nie zawsze działało-bo koty nie zawsze zjadły całość lub w ogólne nie chciały zjeść. 

W tym miejscu pojawia się pytanie dlaczego nie stosowałam tylko tych preparatów? Moja rozmowa z behawiorystką była bardzo szczegółowa i nie raz zaznaczyłam w niej, że najbardziej zależy mi na zbudowaniu więzi pomiędzy tymi kotami- nie marzyłam o przyjaźni, ale chociaż o wzajemnej tolerancji. Środki, mimo, że nie inwazyjne, bez ćwiczeń nie dały by takiego wyniku jak jest teraz- uwierzcie mi. Przed wizytą behawiorysty, wspomagałam się różnymi poradami, między innymi o stosowaniu obróż z feromonami i feromonach do gniazdka. Efekt był taki, że wydałam na to majątek, a kiedy tylko mijał ten pierwszy silny efekt (u nas po ok. 14 dniach) wszystko wracało do normy. Tristan rzucał się na Toffiego, gryzł go do krwi, Toffik zasikiwał mieszkanie- a im częściej to robił, to tym bardziej Tristan go atakował i gryzł. To było zamknięte koło. KalmVet jako środek ziołowy, bardzo wspomógł cały proces integracji i wyciszył koty. Proszę nie obawiajcie się, że któryś z tych leków może „ogłupić” wasze koty- nie, tak się nie stanie- będą tylko bardziej zrelaksowane i będziecie mieli większą możliwość na pracę z nimi- tak przynajmniej było w naszym przypadku. 

Teraz kiedy sięgam pamięcią do tamtych chwil, pamiętam, że nie było łatwo- może Wam to potwierdzić Ania i praca nad zbudowaniem tej relacji nie była łatwa, ale było warto. Dlatego jeśli macie podobne problemy zachęcam Was do podzielenia się nimi i do otwartego podejścia do zachowania Waszych milusińskich, a przede wszystkim do nie tracenia nadziei, że wszystko się pozytywnie poukłada.

Leżąc z brzuchami do góry przysyłamy pozdrowienia

Klub Różowych Łapek

2 komentarze Dodaj własny

  1. Ann pisze:

    Koty są piękne (wszystkie trzy), gratuluję rezultatu. Bez cierpliwości nigdy by się nie udało.

    Polubienie

  2. Serdecznie dziękuje za te ciepłe słowa.

    Polubienie

Odpowiedz na Ann Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s