Behawioralne problemy Toffika cz.2

Pierwsza część mojego artykułu była poświęcona opisowi sytuacji, jaka powstała po wprowadzeniu Toffika do domu. Teraz chciałabym się skupić na metodach jakie nam pomogły poradzić sobie z zaistniałą sytuacją. Post jest celowo podzielony na trzy części, z racji tego, iż jest bardzo długi, a zależy mi na Waszym komforcie czytania.

Agresja Tristana narastała, zaczął polować na Toffika nawet w naszej obecności. Sam Tristan stał się nadpobudliwy i niespokojny. Sytuacja była nie do wytrzymania. Toffik załatwiał swoje potrzeby wszędzie tylko nie do kuwety. Standardem stało się sikanie na łóżko w sypialni, krzesełko, dywan. Męczyliśmy się wszyscy. Stałam się specjalistką od wywąchiwania posikanych miejsc i czyszczenia ich. Czytane porady na blogach lub specjalistycznych forach niewiele pomogły w uregulowaniu sytuacji pomiędzy kotami. Nie chcę negować tych porad, bo na pewno wypowiedzi doświadczonych kociarzy, jak w przypadku niwelowania zapachu moczu, bardzo mi pomogły, ale niestety porady dotyczące pracy z kotami nie przyniosły oczekiwanego efektu. Może ja nie potrafiłam ich zaimplementować poprawnie, a może nasza sytuacja była inna i te rady nie mogły się sprawdzić. Jedno jest pewne- wrogość narastała. Postanowiłam poprosić o pomoc behawiorystę. To była moja ostatnia deska ratunku. Opisze Wam spotkanie z drugim behawiorystą, ponieważ rady pierwszego niewiele zmieniły i wniosły do poprawy relacji Tristan-Toffik.

Toffik -teraz szczęśliwy i zrelaksowany

Pani behawiorystka przyjechała do nas do domu, najpierw przeprowadziła bardzo rzetelny wywiad na temat zachowań kotów, ich codziennej rutyny, ich aktywności, a także tego jak postępował Tristan przed przyjściem Toffika. Potem poświęciła naprawdę dużo czasu na zapoznanie z każdym z kotów, zabawie z nimi, obserwacji ich relacji. Spotkanie trwało prawie 5 godzin, koszt to 160 złotych. Pani behawiorystka cały czas notowała, powiedziała pokrótce co trzeba zmienić, ale że dokładne instrukcje i analizę wyśle mi mailem. Kilka dni później otrzymałam obszerną analizę zachowań między kotami okiem specjalisty oraz dokładne metody zalecane przez behawiorystę do wdrożenia i stosowania od zaraz do momentu oczekiwanych rezultatów.

Jeśli te działania nie przynosiłyby żadnego skutku, behawiorysta opracowałby inne metody i rozwiązania. Po dwóch tygodniach miałam napisać maila z tym jakie są efekty, jakie techniki i jak  je wykonuję.

Dlaczego cały post dotyczy behawioralnych problemów Toffika? Uważam, że cała ta sytuacja najbardziej odbiła się właśnie na nim, żył on w takim stresie, iż zasikiwał sprzęty w mieszkaniu. Mimo, że nie został za to skarcony, wyczuwał nasze emocje- tak jakby wiedział, że zrobił źle i chował się po kątach jeszcze bardziej. Toffik kiedy do mnie trafił, był maleńki, jak zwrócicie uwagę na zdjęcia – miał jeszcze niebieskie, niewybarwione oczy. Widać było po nim, że bardzo potrzebuje uwagi i czułości, nie spodziewał się takiego odrzucenia, a co najgorsze agresji ze strony starszego kota. Nie raz widziałam, zachowanie Toffika, że próbował ssać Tristana i szukał u niego sutków- było to już gdy Tristan pozwolił mu się do siebie zbliżyć, dzięki metodom Pani behawiorystki udało nam się poprawić ich relację i doprowadzić do sytuacji gdzie wszystkie 3 koty czują się komfortowo, nie ma agresji, ataków-tylko porozumienie. 

Pierwszy błąd jaki popełniałam i to kilka razy dziennie dotyczył karmienia. Dawałam jeść Toffikowi i Tristanowi o tej samej porze, jednak Tristan miał stawiana miskę na wysokim blacie w kuchni, a Toffik na podkładce koło miski z wodą i suchą karmą. Nasze pierwsze zadanie- to zmniejszenie dystansu podczas karmienia, tak aby koty które przebywają ze sobą nabrały przyjemnych skojarzeń. Każdego dnia miałam przysuwać miskę Tristana coraz bliżej miejsca w którym jadał Toffik, gdybym jednak wyczuła opór Tristana, w postaci- przestałby jeść, nie skupiał się na jedzeniu, a utrzymywał kontakt wzrokowy z Toffikiem miałam miskę troszkę odsunąć do tyłu. Sama ta metoda pozwoliła na szybkie „przełamanie lodów” i wytworzenie cieplejszej więzi, a także pozytywnych skojarzeń między kotami.

Kolejnym ćwiczeniem było głaskanie z przenoszeniem zapachów obu kotów. Zgodnie z zaleceniami behawiorysty wykorzystywałam do tego skarpetkę- ważne aby była czysta, ale nie wypłukana w płynie zmiękczającym, takie płyny mają bardzo intensywne zapachy i mogłoby to zaburzyć całe ćwiczenie. Codziennie rano i wieczorem- najpierw brałam Tristana i głaskałam- szczególnie przy pyszczku, aby jego zapach został na skarpecie. Później tą samą skarpetą głaskałam Toffiego- najpierw po całym ciałku, poźniej koncentrowałam się na obszarze koło pyszczka- jak macie koty możecie zaobserwować kocie ocieranie się pyszczkiem o wasze ręce, nogi, meble w domu- w ten sposób koty zostawiają swoje ślady zapachowe-oznaczają swoim zapachem terytorium. Najwięcej gruczołów produkujących zapach znajduje się właśnie w okolicach kociego pyszczka. Następnie taką skarpetą z Toffikowym zapachem głaskałam Tristana. Całą czynność starałam się powtarzać przynajmniej po dwa razy dla każdego z kotów i minimum dwa razy dziennie- zazwyczaj rano i przed wieczorną zabawą. To na co zwróciła mi uwagę Pani behawiorystka, to podczas wykonywania tych wszystkich czynności to samopoczucie kota, czyli nie robimy nic na siłę, nie przymuszamy go do głaskania- ponieważ zależy nam na zbudowaniu pozytywnych odczuć i pozytywnego odbioru. Przytrzymywanie kota podczas tego zadania kompletnie nie wchodziło w grę. Nie mogę Wam powiedzieć, że zarówno Tristan jak i Toffik poddawali się tej metodzie bezproblemowo- każdy z nich stawiał opór, uciekał- ale po około miesiącu takiej rutyny, przyzwyczaili się, a nawet mogę nieśmiało powiedzieć, że polubili ten zabieg. Co nam dała ta metoda? Otóż Tristan zaczął dopuszczać do siebie Toffika, zaczął spędzać z nim więcej czasu, pozwalał Toffikowi najpierw na leżenie na tej samej kanapie, a później na skrócenie dystansu i wtulenie się w jego futro. Co prawda nigdy między nimi nie było takich czułości jak między Szabrem i Toffikiem- ale wydaję mi się, że dużą granicą był lub jest wiek, a także mój brak doświadczenia przy wprowadzaniu Toffika do domu- z Szabrem wiedziałam już jak postępować i proces socjalizacji przebiegł bezproblemowo.

Poniżej na zdjęciach możecie zobaczyć jak postępowała integracja między Toffim a Tristanem. 

Zapraszamy na część trzecią pod koniec tego tygodnia. Jeśli macie do nas jakieś pytania lub chcecie się podzielić swoimi historiami -do czego Was serdecznie zachęcamy, zapraszamy do zakładki -KONTAKT.

Miłego poniedziałku 🙂

KRŁ

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s