Sam cukier- czyli kocia przyjaźń

Szaber, Toffik

Do napisania tego postu zainspirowała mnie sąsiadka mieszkająca obok. Urocza kobieta, która ma dwa piękne koty brytyjskie. Podczas ostaniej rozmowy zapytała mnie co takiego zrobiłam, że przyjaźń pomiędzy moimi dwoma kotami jest, aż tak mocna, że obserwowanie ich podczas spacerów to przyjemność oraz zastanawiała się gdzie ona i jej partner mogli popełnić błąd, że ich koty się tak nie zachowują. Ale czy można mieć wpływ na to jak koty się wzajemnie traktują ? Moim zdaniem i tak i nie.

Mając trzy koty, na codzień jestem w stanie powiedzieć -że to troszkę podobnie jak w sytuacjach między ludźmi-ich sympatiach i antypatiach. Czasami czujemy od razu z kimś „nić porozumienia” i świetnie się rozumiemy, do innych musimy się przekonać, a jeszcze inni nigdy nie zostają przez nas zaakceptowani, z różnych powodów. Z kotami jest podobnie. Przybycie Toffika, nie było zbyt dobrze odebrane przez Tristana, ale obyło się bez prychania i syczenia-za to dochodziło do gryzienia i wręcz znęcania się nad małym rudzielcem. Minęło ok. trzech miesięcy i oba koty zaakceptowały fakt, że będą mieszkać pod jednym dachem. Nie obyło się bez wizyty behawiorysty i pracy nad ich kontaktami. Czasem razem spały, czasem się pobawiły, ale nie było między nimi, aż takiej więzi i czułości jak jest teraz pomiędzy Szabrem i Toffim. Było to raczej tolerowanie i akceptowanie drugiego kota, bez zbędnej wylewności w kocich emocjach. 

Uważam, że można mieć wpływ, aby wyznaczać granice- jakie zachowanie jest akceptowane, a jakie nie. Można starać się poprzez wspólną, regularną zabawę integrować ze sobą koty i pozwalać im na budowanie wzajemnej relacji i więzi. Można skonsultować się z behawiorystą, o technikach i działaniach jakie można wdrożyć dla poprawienia lub stworzenia relacji. Taki moim zdaniem można mieć wpływ. Na co nie ma się kompletnie wpływu? Jeśli kot nie będzie chciał zbudować więzi z innym kotem, ponieważ z różnych, znanych tylko sobie powodów, inny kot po prostu nie zostanie przez niego zaakceptowany- może się tak zdarzyć, że nie pomoże behawiorysta, wspólne zabawy czy techniki integracyjne. Koty mogą wykazywać wzajemną agresję lub popaść w depresję. Wtedy trzeba podjąć decyzję najlepszą dla kotów/kota- czasami wiążącą się poszukaniem dla jednego z nich innego domu.

Kiedy przywiozłam Szabra, wbrew oczekiwaniom – to Tristan przyjął go bezproblemowo, od razu okazując mu czułości i akceptację. Z Toffikiem sprawa wygladała zupełnie inaczej, stał się agresywny, prychał i syczał na młodego. Nie ukrywam, że liczyłam na inny scenariusz, z racji niewielkiej różnicy wieku wydawało mi się, że Toffik szybko zaakceptuje Szabra i będą kompanami w zabawach. Dla Szabra to też, była nowa sytuacja- o ile znał inne koty to pies, był dla niego zagadką i kiedy tylko Gapcio się do niego zbliżał, aby go powąchać, Szaber zaczynał warczeć, syczeć i pokazywać zęby. Takie zachowania Szabra nie były pozytywnie odbierane przez Toffika- wręcz wzmagały jego syczenie i ostrożność względem nowego przybysza, jeśli ten prychał na domownika- którego Toffik akceptował i spędzał z nim czas.

Toffik i Szaber

Ale minęły 4 dni i narodziła się nowa, wielka przyjaźń, którą możecie zobaczyć na niektórych zdjęciach, jakie zamieszczamy na naszym koncie na instagramie lub facebooku. Chłopaki- nie tylko razem śpią, bawią się, ale też okazują sobie wsparcie -kiedy to któryś z nich wraca po wizycie od weterynarza. Razem urządzają szalone gonitwy po mieszkaniu- najchętniej o 2:00 w nocy, biegają za wędką, spędzają czas na balkonie. Oglądając zdjęcia można by powiedzieć, że są nierozłączni- ale każdy z nich ma swój charakter i swoją osobowość, a spędzanie w ten sposób czasu to tylko wycinek z ich całego dnia. Szaber to tzw. „przytulak”, który lubi przyjść sam na kolana i zostać porządnie wygłaskany, Toffik przeważnie zachowuje dystans. Jeśli na kolana przyjdzie sam, co zdarza się bardzo rzadko, wytrzyma maksymalnie 5 minut i już biegnie do swoich „zajęć”. A pisząc „zajęć” mam na myśli pilne obserwowanie gołębnika sąsiada z przeciwka. Nie chcę na siłę brać Toffika na kolana, wolę głaskać go w jego ulubionych miejscach,  w których akurat przebywa- półka na szybie, drapak czy zlew. Tristan to indywidualista, zanim zdecyduje się coś zrobić długo obserwuje i podejmuje decyzję.

Obecnie cała trójka żyje w zgodzie i harmonii pod jednym dachem, jak narazie nie ma żadnych sprzeczek, wyrywania futra i innych „kocioczynów”. 

Z pozdrowieniami  KRŁ

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s