Gapcio- towarzysz Królewny Śnieżki

Pies podróżnik, najkochańszy pocieszacz i antydepresant, wielbiciel „Władcy Pierścieni”, który towarzyszy nam już prawie 10 lat.  Lipcowy chłopak, odebrany przez nas we wrześniu 2009 r. Jechaliśmy po niego aż do Częstochowy. Gapcio nie posiada rodowodu, był kupiony w tzw. „hodowli domowej”. Niewiele wiedziałam wtedy na temat pseudo- hodowli, hodowli domowych, rodowodów i jakie są różnice pomiędzy nimi. Ja najzwyczajniej na świecie chciałam mieć psa „do kochania” i nie przeszkadzało mi, że nie będzie miał on rodowodu- bo nie miałam zamiaru go wystawiać. Dokładnie tym był dla mnie wtedy rodowód- papierkiem, który zapewniał mi możliwość uczestniczenia w wystawach. Teraz kiedy sama o tym pomyślę… o zgrozo, jakie naiwne było wówczas moje podejście w tej materii. Miałam jednak na tyle szczęścia, że Gapcio urodził się w ciepłej, domowej hodowli u kochających ludzi i mimo, że nie posiadał rodowodu, a hodowla nie była zarejestrowana- był zdrowym, energicznym, zadbanym szczeniakiem, nie miał zażółceń na szacie i generalnie wyglądał dokładnie tak samo jak maltańczyki rodowodowe. Nie miałam z nim większych problemów jeśli chodzi o zdrowie, standardowe wizyty u weterynarza- szczepienia. Zawsze starałam się dbać o jego oczy, każdy właściciel maltańczyka i innych małych ras potwierdzi, że zacieki pod oczami są nie tylko mało estetyczne i wybarwiają włosy, ale mogą prowadzić do infekcji bakteryjnych w tych okolicach. Mimo swojego wieku, Gapcio nadal dobrze się czuje- nadal jest energicznym, wesołym psem, w dobrej kondycji. Jedyne co się zmieniło to higiena zębów- niestety u maltańczyków występują duże skłonności do kamienia nazębnego. I chociaż nie było łatwo, to na szczęście, Gapcio już się przyzwyczaił do wieczornego mycia zębów i grzecznie nadstawia paszczę. 

Dlaczego Gapcio to pies podróżnik ?? Bo od samego początku towarzyszył mi wszędzie- nawet na kursie prawa jazdy.  Uwielbia zwiedzać nowe miejsca, zawsze jest przyjaźnie nastawiony do nowych miejsc i ludzi. Generalnie to pies, który uwielbia spędzać z nami czas- nie ważne czy akurat jemy obiad w restauracji, pijemy kawę na tarasie, czy idziemy na spacer- on chce być blisko. Dlatego cieszę się, że w Polsce pojawia się coraz więcej miejsc gdzie można przyjść ze swoim pupilem. Kiedy mieszkaliśmy w Łodzi, mieliśmy ulubioną restaurację, do której często chodziliśmy. Gapcio był tak lubiany i rozpieszczany przez kelnerów, że zawsze miał tam swoje miejsce i dostawał „zestaw obowiązkowy”- miskę jedzenia i wody.

Gapcio bardzo lubi wycieczki do mojego rodzinnego domu, gdzie jeszcze kilka lat temu miał tam swojego kompana, towarzysza zabaw i nauczyciela w jednym – pieska mojej mamy- „Niuniusia”. Nie ma też problemu z jazdą samochodem, wręcz przeciwnie, muszę na niego uważać, bo wystarczy, że zobaczy otwarte drzwi, obojętnie jakiego auta to już biegnie do środka i zajmuje dla siebie miejsce. Nie przeszkadza mu też podróż autobusami- nawet śmiesznie to wyglądało, kiedy zawsze ustawiał się pierwszy w kolejce, aby wsiąść- mina kierowcy autobusu, który podjeżdżał i otwierał drzwi pasażerom- bezcenna. Tylko z pociągami jest jakoś „niezsynchronizowany”. Pociągi chyba go stresują i to na tyle, że za każdym razem, podczas podróży pociągiem, mieliśmy najróżniejsze przygody np. mycie psiej pupy w dworcowej toalecie- wtedy to moja mina była bezcenna. Z psiowymi pozdrowieniami – KRŁ.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s